Fruczak gołąbek – polski koliber

Opóźnienia w układaniu kostki a potem przerzucanie ton dowiezionej ziemi i formowanie terenu spowodowały, że ogród zaczął powstawać w połowie czerwca, gdy było już bardzo sucho i gorąco. Rabata z mizernymi kwiatkami przed domem została jednak doceniona przez owady :) Na dowód pospieszne ujęcia fruczaka gołąbka (Macroglossum stellatarum, Humming-bird), który w locie pobiera nektar z cynii. Fruczak zachowaniem i wyglądem przypomina kolibra, odżywia się zawisając nad kwiatem i długą ssawką spija nektar. Jest niewielki, o krępym tułowiu i małych skrzydełkach, lecz doskonałych własnościach aerodynamicznych, jego odwłok zakończony wachlarzem wydłużonych łusek ułatwia sterowanie, a obserwującym go ludziom przypomina ptasi ogon. Porusza się szybko, zawisa nad kwiatem jedynie na chwilę, w ciągu pięciu minut potrafi odwiedzić nawet sto kwiatów.  Skrzydła, którymi macha nawet kilka tysięcy razy na sekundę, stają się niewidoczne; rozmywają się nawet na zdjęciach robionych na krótkich czasach, w pełnym słońcu. Mimo, że lata za dnia, jest ćmą – motylem z rodziny zawisakowatych.

Fruczak gołąbek nie jest naszym rodzimym gatunkiem, przylatuje z południa Europy, co świadczy, jak  wytrwałym lotnikiem jest ten niewielki owad. W Polsce spotykany podczas wakacji i wczesną jesienią, przylatuje do ogrodów i na balkony, więc wiele osób miało przyjemność go fotografować, lub nakręcić filmik z fruczakiem. Podobno niektórzy myślą, że mają do czynienia z kolibrem, który w niewyjaśnionych okolicznościach nawiedził ich okolicę :)

fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum, Humming-bird)

Fotografowanie owadów w locie wymaga wprawy i pewnej ręki, poniższe zdjęcia wprawdzie nie powalają walorami artystycznymi, lecz wydają się interesujące. Parametry techniczne: zdjęcia wykonane 20 sierpnia o godz. 14 oraz 16, pełne słońce, aparat Canon 7D z obiektywem EF 70-200mm, F4L, potem z konwerterem 1,4x maksymalna ogniskowa (200mm a z konwerterem 280mm) maksymalnie otwarta przysłona, ISO 200 oraz 400, czasy rzędu 1/2000 1/1000 sekundy. Jak widać po zdjęciach, czasy te okazały się niewystarczające do „zamrożenia” szybkiego ruchu skrzydełek, jeśli komuś zależy na całkowicie widocznych skrzydłach, powinien uzyskać krótszy czas ekspozycji, nawet rzędu 1/6400 sekundy, np. podnosząc czułość ISO.

Więcej wskazówek jak fotografować latające – w poście Ważka w locie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *