Kwiaty - Helios 44M-4, bokeh

Fotki za dychę: Helios-44M-4

Podobno zakupy służą poprawie nastroju. Zatem dziś o nowym nabytku fotograficznym „za grosik”, czyli Heliosie ze złomowiska ;)
Mąż wyszperał poradziecki zabytek na targowisku i nabył za całą dychę, więc i po fotkach wiele się nie spodziewajcie. Ponoć po przestawieniu albo wywaleniu soczewek tło świruje na maksa. Takie zawirowanie w tle określa się jako swirly bokeh. Na razie obiektyw był rozkręcony (o dziwo był czysty w środku) i złożony ponownie bez żadnych przeróbek; teraz trzeba dowiedzieć się, lub sprawdzić eksperymentalnie, które soczewki odpowiadają za komę, coby bokeh ześwirować a ostrości nie popsuć.  Obiektyw wygląda solidnie, jest całkowicie metalowy, szklane soczewki i powłoki w idealnym stanie. Jednym słowem –  okazja za dychę, ale też nie szkoda poeksperymentować.
Tanie obiektywy do popularnych lustrzanek analogowych sprzed parudziesięciu lat uchodzą za namiastkę obiektywów stałoogniskowych współcześnie produkowanych. Początkujący pasjonaci fotografii często pytają o tani obiektyw do kwiatów lub portretów. Czy Helios byłby dla nich dobrym wyborem?

Helios-44M-4 jest obiektywem stałoogniskowym  o ogniskowej 58mm, średnicy filtra 52mm i przysłonie w zakresie f/2,0 – f/16. Ma mocowanie M42, czyli aby podpiąć go do lustrzanki cyfrowej lub NEX-a potrzebny jest odpowiedni adapter, my dla Canona stosujemy przejściówkę z dandelionem dającym potwierdzenie ostrości. Canon sam mierzy światło z manualami, choć przy wyższych przysłonach trzeba dokonywać korekty – foty są zbyt jasne. Przy fotografowaniu na „pełnej dziurze”, czyli f/2,0 – a po to właśnie Helios był kupiony :D automatyczna ekspozycja działa poprawnie i fotografuje się w miarę wygodnie. Przysłona ma sześć listków, co wpływa na bokeh (według znawców nieładny ;)) i kształt blików, lecz przy zdjęciach, jakie planujemy, nie ma to żadnego znaczenia. W fotografii przyrodniczej, fotkach kwiatkowo-owadzich warto pamiętać o minimalnej odległości ostrzenia 0,5 m.

Wrażenia po pierwszych zdjęciach: kontrast i kolory pod światło są miłym zaskoczeniem, choć ostrość tego egzemplarza Heliosa ustępuje innym naszym obiektywom. Nie warto przeprowadzać na to testów – obiektyw kupiony do zabawy, nie dla osiągów rozdzielczości; poza tym jakość  Heliosów była rozmaita – w zależności od konkretnego egzemplarza – taka uroda radzieckich produktów.

Fotka wkrótce po zakupie (przed deszczem motylki pochowały się w trawie, więc i światło nijakie):

Bielinek w trawie - Helios-44M-4

Parę kwiatkowych: wieczór, niskie słońce świecące w obiektyw pozwala testować flarę i odbicia. Helios na f/2,0 czyli maksymalnej przysłonie daje zakręcony bokeh i przyjemnie rozmywa tło.
Kwiaty - Helios 44M-4, bokeh

Kwiaty - Helios 44M-4, bokeh

Kwiaty - Helios 44M-4, bokeh

Bonusik w ulubionym na forach stylu „pokaż mi swój bokeh” z piękną flarą w kształcie czerwonej gwiazdki (wot sawietskaja tiechnika – amerikancy daliby 50 białych gwiazdek, a japońce wielkie czerwone koło ;))
Helios 44M-4, bokeh, flara

 

Jeden komentarz do Fotki za dychę: Helios-44M-4
  1. […] kupiony ostatnio poradziecki obiektyw – Helios 44M4 po odwróceniu jednej z soczewek dał... zoom.art.pl/zakrecony-swirly-bokeh-helios

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *