meble mid-century-modern w pokoju nastolatki

Meble mid century modern w pokoju nastolatki

O pomysłach na urządzenie pokoju córki pisałam dosyć dawno temu, teraz pora pokazać postępy.

Meble mid century modern

Większość mebli jest w niezwykle obecnie modnym stylu modernizmu połowy ubiegłego wieku. Jestem pod urokiem wzornictwa mid century modern, tego jak łączy pozorne sprzeczności: nowoczesność i domowe ciepło, prostotę i rzeźbiarskie wyrafinowanie w kształtach, wymogi masowej produkcji i rzemieślniczą tradycję. Meble są lekkie, zaprojektowane dla niewielkich wnętrz, a jednocześnie solidne i trwałe. Opracowywane przez najlepszych projektantów, a nawet anonimowe, są obecnie cenione, ba, traktowane jako antyki.
Nasze rodzime peerelowskie, meble z tych czasów, sygnowane nazwiskami Chierowskiego, Lisowej czy Hałasa, stały się kultowym elementem wystroju modnych przestrzeni. Są bazą  w stylizacjach vintage i doskonale odnajdują się w stylu nowoczesnym, skandynawskim, czy eklektycznym.

Moda modą, dyzajn dyzajnem ;) a jakość wykonania i piękno szlachetnego drewna jest niedostępna we współczesnej masówce. Do tego kusi atrakcyjna cena i świadomość, że nie obciążamy naszej planety kolejnymi sprzętami, które po niedługim używaniu wylądują na śmietniku.
Na zdjęciach oryginały z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku po renowacji: biblioteczka z mojego domu rodzinnego oraz duńskie teakowe biurko, krzesło i komódka. Zachowane w świetnym stanie i odnowione dostały szansę na drugie życie.  Więcej…

W pokoju pojawiły się już niektóre meble

Jak urządzić pokój nastolatki?

Przymierzamy się do urządzenia pokoju młodszej w domu na wsi. Córka ma 13 lat i artystyczną duszę. Pasować będzie coś boho-eklektyczno-modernistycznego. Ma być tanio, ale dobrze, więc nie będzie szybko: niespiesznie rozglądam się za meblami i dodatkami. Dom nie jest jeszcze zamieszkany, więc praca i relacja z urządzania pokoju nastolatki przeciągnie się do lata. 

Inspiracje znalazłam we wpisie Już ja wam urządzę to wnętrze vol. 2 – pokój nastolatki. Lubię bloga Już ja was urządzę za inspirujące wpisy, sensowne porady, staranne i fachowe prowadzenie. Polecam. Więcej…

tapicerowany podnóżek i kot

Pikowany podnóżek – już odnowiony

Pierwszy z dwóch podnóżków gotowy do oceny: jak zwykle prezentuje i testuje Kota. Internetowa bestia lubi wygodę i wie, że na fejm w necie trzeba zapracować (zapozować) :)

Neutralna tkanina w ciepłym beżu wymaga ozdobnej formy, więc tym razem zdecydowałam się na pikowanie. Nie chciałam, aby materiał był zmarszczony, więc guziki dociągnęłam niezbyt silnie, za to obicie podczas przybijania do ramy naciągałam bardzo mocno. Na zdjęciu detalu widać zmarszczkę – pierwotne naciągnięcie zostało mocniej naciągnięte i przybite drugim rzędem zszywek. Jest sztywno i dosyć kiełbasiasto ;) niestety siedzisko straciło oryginalny wklęsły kształt. Drugi podnóżek obszyję tym samym materiałem, ale raczej w inny sposób. Być może wybiorę cieńszą i twardszą gąbkę (tu używałam resztek po Chierowskich: gąbki o twardości T35 i grubości 5 cm)  i brzeg wykończę wypustką.

Tapicerowanie takich drobiazgów jest wspaniałe: praca idzie szybko, prosto i można poszaleć z tkaniną: wybrać szalony wzór lub kolor albo pikowanie czy ozdobne odszywanie. Gdy obicie się znudzi lub zniszczy łatwo je wymienić. Idealne dla początkujących lub lubiących zmiany.

Podnóżek w trakcie renowacji

Dwa podnóżki do odnowienia

Odnowiony wcześniej podnóżek cieszy się u nas wzięciem. Najczęściej jest okupowany przez kotkę, choć reszta rodziny też ma swój udział w wygniataniu siedziska. Nie do pomyślenia, jak dawaliśmy sobie bez niego radę ;)
Aby zaradzić ubóstwu w temacie stołków kupiliśmy w piątek dwa następne. Oba identyczne, patyczaki na zgrabnych toczonych nóżkach ze zniszczonym, nieefektownym pokryciem. Czyste, o stabilnej konstrukcji, komplet za całe 35 zł. Moja ulubiona okazja typu „Niemiec płakał jak wyrzucał” :) 

Na zdjęciach jest tylko jeden, drugi uległ zapałowi Zbyszka zanim zdążyłam je obfotografować. Zostało z niego siedzisko obite żółtym sztucznym futrem. Myślałam, ze to poidszewka czy wypełnienie, ale to raczej pierwotny materiał wierzchni – zapewne „nasze” futrzaki dostały kolorową, zewnętrzną tapicerkę w latach 90-tych. Oto link do sklepu sprzedającego bardzo podobny podnóżek: http://bomdesignfurniture.com/vintage/sixties-vintage-wooden-foot-stool/:

Sixties-vintage-wooden-foot-stool

Sixties vintage design wooden foot stool € 95,00 Vintage wooden foot stool from the 1960s in good condition. Dimensions: height 44 cm, length 52,5 cm, width 32,5 cm.

Cena 95 € zupełnie nie przystaje do polskich warunków, natomiast odzwierciedla modę na meble mid-century modern.

Etapy odnawiania podnóżka:

  • odkręcenie nóg, zeszlifowanie lakieru

Chcieliśmy zmienić barwę drewna, więc trzeba było starą farbę całkowicie usunąć. Wszelkie pozostałości starego lakieru spowodowałyby plamy podczas bejcowania lub lakierowania. Gdy planujemy malowanie farbą kryjącą, można nieco odpuścić. Mimo, że Zbyszek używał szlifierki kątowej i nóżki były niewielkie, czyszczenie trwało parę godzin. Zastosowany lakier chemoutwardzalny był bardzo twardy, lepsza byłaby opalarka lub pozostawienie oryginalnego lakieru i wypolerowanie go do połysku. Był to chyba najbardziej żmudny i czasochłonny etap pracy, a i tak nie wyszło idealnie.

  • zerwanie pokrycia, wewnętrznej wyściółki, usunięcie wszystkich zszywek, a potem gąbki

Znowu nieprzyjemna, brudna praca, na szczęście poszło szybko. Zszywki usuwałam śrubokrętem o rozdwojonej końcówce, ułamane resztki kombinerkami. Pod tkaniną było żółte sztuczne futro, zszywki były w nim niewidoczne, więc podważałam śrubokrętem wyszarpywałam materiał razem ze zszywkami. Naturalnie wszystkie tekstylia natychmiast powędrowały do śmieci.

  • oszlifowanie drewnianego stelaża

Szybki etap: chodziło o usunięcie ułamanych zszywek i resztek kleju mocującego gąbkę.

  • lakierowanie

Oryginalny kolor nóżek nie pasował, był zbyt żółty i za jasny. Wybraliśmy lakierobejcę w kolorze teak, z drewna teakowego mamy też stół przy kanapie. Jest to charakterystyczna barwa mebli z połowy ubiegłego wieku. Ciepły, intensywny kolor nóg będzie kontrastował z jasną tkaniną obiciową jaką wybrałam na pokrycie siedziska.

  • przycięcie i przyklejenie gąbki

Gąbka docięta ząbkowanym nożem do pieczywa, przyklejona butapremem – klej tapicerski w sprayu już się skończył. 

BHP (Bezpieczeństwo i Higiena Podnóżka)

Jak widać na zdjęciach, zakupione meble przechowujemy oraz odnawiamy na zewnątrz albo w piwnicy. Uważnie je oglądam, czy nie mają śladów bytowania owadów. Raz mi się zdarzyło znaleźć kilka dziurek po kołatku na ramie obrazu, posmarowałam więc ramę preparatem na szkodniki drewna i całość zawinęłam w folię. Pluskiew na szczęście nie spotkałam. Zimą szlifowanie odbywa się w kotłowni, tam pył nie jest żadnym problemem. Tapicerkę usuwam mając na rękach rękawiczki, chroni to przed skaleczeniem i brudem. Dopiero czyste, wyszlifowane drewno wnoszę do mieszkania. Wszystkie części tekstylne są wymieniane, zatem odnowionym meblom można nadać certyfikat BHP :D

Co słychać pod choinką?

Mruczenie :)

Gieniu, jak zwykle lubi ciepłe, miękkie meble. Choinka, jak co roku sztuczna, niezbyt ładna, ale nie mam parcia na tzw. „żywą choinkę”. Jaka ona żywa? Od kiedy usychanie i gubienie igieł są objawami życia? Nie jestem przeciwna wycinaniu drzew, ani korzystaniu z zasobów przyrody, ale niezbyt lubię celebrę z udziałem umierających roślin; nawet kwiaty wolę dawać i dostawać w doniczkach. Gdyby jeszcze choinki pochodziły od lokalnych producentów: chłopa, który posadził trochę świerków czy jodeł na nieużytku byłoby to sensowne i „nawet ekologiczne”. Niestety „dzikie” iglaki nie zawsze byłyby katalogowo piękne: nierównomiernie rozrośnięte, od dołu puste bo zające wygryzły zimą młode pędy, a do tego gałązki zniekształcone przez ochojniki, osłabione przez mszyce… 

Drzewka na rynkach i w sklepach pochodzą z dużych plantacji, które niewiele maja wspólnego z lasem. Monokultura, nawożenie i opryski z pestycydów nie sprzyjają przyrodzie. Do tego duża część choinek trafiających do naszych domów produkowana jest (bo trudno napisać, że naturalnie rośnie) w Danii. Co wspólnego z sensowna gospodarką i troską o przyrodę ma przewożenie drzewek przez pół Europy? Nie mamy swoich terenów, nie mamy bezrobotnych, który mogliby pracować na plantacjach? O co tu chodzi? Pewnie o pieniądze, których widać jako społeczeństwo mamy za dużo.  Nic nie mam do osób, które nie wyobrażają sobie świąt bez pachnącego świerku, ale trzeba czasem wyjść poza marketingowe czy tradycyjne stereotypy, myśleć i wybierać świadomie. 

Pożytki ze „zwracania przyrodzie” wykorzystanych drzewek, czyli sadzenia iglaków kupionych w doniczkach do ziemi, są dyskusyjne. Rośliny najczęściej wykopywane i przesadzane do doniczek przed sprzedażą, mają więc przycięty system korzeniowy. Szok związany z przeniesieniem ich z zewnątrz do ciepłego, o wysuszonym powietrzu mieszkania jest tak ogromny, że drzewo budzi się, staje się nieodporne na mróz. Ma niewielkie szanse na przeżycie zimy. Może to i lepiej, bo wysadzane „partyzancko” na cudzej ziemi drzewa mogłyby po paru latach stać się poważnym kłopotem dla właściciela terenu. 

Plastikowa choinka ubrana jest w plastikowe, nietłukące bombki – w tym roku wyjątkowo nie szklane – za to zwierzę pod choinką jak najbardziej żywe. To nasza pierwsza gwiazdka z Gieną, nie wiedziałam jak kot zareaguje na dekoracje. Na szczęście opakowania po bombkach były dla niej większą atrakcją niż wspinaczka i demolka :)

P.S. Gienia ma zielone oczy, na pierwszym zdjęciu nie ma żadnej heterochromii, chłodne światło od okna barwi lewe oko na niebiesko, złoto-zielone oko pochodzi od ciepłego światła lampy.

P.S.2 O tym, że zdarzają się „dziwne” przygody z choinką można przeczytać tu: http://zielonykonik.blogspot.com/2012/12/wachaj-swoja-choinke.html 
http://swietaztesco.wp.pl/wid,18014089,swiateczne_porzadki.html?smgrfpb2014ticaid=118bc5

Surowa mina testerki

Podnóżek – czy przejdzie testy wygody?

Podnóżek po renowacji przechodzi surowe testy: 

W poprzednim poście pisałam, że po odnowieniu podnóżek wydał mi się niedokończony, nijaki. Miałam pomysł, aby go ozdobić naszywając guziki. Mniej więcej tak:  Więcej…

Renowacja tapicerowanego podnóżka

Renowacja tapicerowanego podnóżka

Zakończywszy renowację foteli Chierowskiego poczuliśmy się mocarzami w tapicerstwie ;)
Oprócz zapału i dobrego samopoczucia pozostało nam jeszcze trochę materiałów: gąbka, owata, klej i kupione wcześniej resztki tkanin obiciowych. Chciałam je wykorzystać przy szybkiej odnowie bardzo nam potrzebnego mebelka: podnóżka. Na targowisku często spotykamy podnóżki niezbyt różniące się konstrukcją czy wymiarami, więc łatwo było wybrać kandydata. 

Usuwanie starego obicia

nie było przyjemne: stołeczek kupiony w obwoźnym salonie antyków pod chmurką, a że z tej chmurki ostatnio padało, pokrycie zatęchło. Fuj. Na dworze było to niewyczuwalne, gorzej podczas pracy w piwnicy. Na szczęście stare gwoździki dały się dosyć sprawnie wyjąć obcęgami. Potem śmierdzące materiały poszybowały do śmieci, a podnóżkiem zajął się Zbyszek. Usunął sprężyny, zamiast nich na spodzie przybił plecionkę z taśmy. Wybił nóżki, wyczyścił drewno cykliną, a potem szlifierką, skleił i pomalował stelaż. Ze starego podnóżka pozostały tylko drewniana ramka i nóżki. Oraz idea :D

Następnego dnia tapicerowanie:

na taśmy dałam mocny materiał jako podkład, do tego przykleiłam gąbkę a potem nałożyłam owatę. Na pokrycie wybrałam neutralną tkaninę, dopasowaną do foteli i wystroju naszego pokoju dziennego: dobrą gatunkowo szenillę w kolorze złamanej bieli. Brzeg materiału podwinęliśmy pod spód i przymocowaliśmy zszywkami. Najlepiej robić to w dwie osoby – ja naciągałam, a Zbyszek przybijał, potem już tylko pozaszywałam zakładki. Nie używałam maszyny do szycia, na rogach są zakładki zaszyte ręcznie.

Efekt:

Podnóżek wyszedł zgrabny, wygodny, starannie wykończony i… nijaki. Niby taki ma być, nie wyróżniać się we wnętrzu bogatym we wzory i kolory, ale trochę brakuje mu sznytu – detalu nadającego charakter. Takim detalem będą guziki, ale na nie podnóżek musi jeszcze zaczekać. 

Kupiony w piątek, już w sobotę wieczorem w użyciu. Szybki zakup, szybka metamorfoza niewielkim wysiłkiem, 100% funkcji i wygody. Bardzo fajny mebelek, w szałowym obiciu i kolorze miałby szansę zabłysnąć, pewnie jeszcze parę stołeczków odnowimy.

Odnowione fotele Chierowskiego 366 w etnicznej tapicerce

Fotele Chierowskiego w stylu suzani

Entuzjazm po zakupie foteli Chierowskiego 366 i wstępnym oczyszczeniu drewna stelaży wygasł na dosyć długo. Na czas wakacji wyprowadziliśmy się na wieś, brak było czasu i okazji aby dokończyć pracę, ale przede wszystkim nie mogłam się zdecydować, jak mają one ostatecznie wyglądać. 
Oferta aukcji i sklepów tapicerskich rozczarowywała: nie widziałam tkaniny pasującej do stylu foteli i naszych mieszkań oraz równocześnie dobrej jakości i w znośnej cenie. Wahałam się, czy pójść po linii najmniejszego oporu i dać pospolitą, lecz bezpieczną jodełkę albo pepitkę, czy kupić gładki welur w głębokim kolorze kamieni szlachetnych, czy może zaszaleć ze wzorami. Ostateczny wzór podobał mi się od początku, tylko… brakowało odwagi ;)

Zniechęcenie najdobitniej dało o sobie znać, gdy nadarzyła się okazja kupna oryginalnych skandynawskich foteli w dobrym stanie i z poduchami nakładanymi na drewniany stelaż. Obszycie takich poduch byłoby pestką w porównaniu z nieznaną nam jeszcze pracą przy tapicerce modelu 366. Myślałam sobie: „mielibyśmy ciekawe, niepospolite fotele, inne niż nasza PRL-owska masówka… w internetach pełno chierowskich i lisków w  szarościach czy opartowych drukach… nuuuuda… gdzie ten hipsterski indywidualizm…”

Po odnowieniu widać wszystkie atuty foteli 366,

powód ich ogromnej popularności w latach 60-70tych oraz obecnie: zgrabny, proporcjonalny kształt nieprzytłaczający w niewielkich wnętrzach, smukłość nóżek, lekkość i ergonomia. Fotele są dla nas jedyne i niepowtarzalne – włożona praca i serce nadają im wartość emocjonalną, a oryginalna tapicerka – ciekawy wygląd.

Dla swoich foteli wybrałam obicie nawiązujące do wzorów suzani.

Suzani to bogato haftowane środkowoazjatyckie tkaniny dekoracyjne. W Uzbekistanie, Tadżykistanie, Kazachstanie od pokoleń kobiety wyszywały wzory solarne, symetryczne okręgi, motywy z rajskiego ogrodu na kapach i zasłonach będących ważną częścią posagu panny młodej, przynoszących szczęście i stanowiących lokatę kapitału. O fotelach w obiciu suzani można jeszcze poczytać i pooglądać na blogu Odnawialnia

Motywy suzani na „moim” żakardzie ugrzeczniono, dostosowano do wymogów  masowej produkcji i tkaniny z metra, ale nadal można rozpoznać charakterystyczne cechy: bajeczne kolory, stylizowane rozety, liście i wzory kwiatowe. Etniczne, wyraziste wzory miały ożywić prowizorycznie urządzony dom na wsi, lecz po ustawieniu ich w naszym pokoju dziennym zapragnęłam zostawić je na dłużej. Pasują do teakowej ławy przykrytej albańskim ludowym kilimem, a nawet nie gryzą się z wełnianym dywanem w orientalne wzory. Jednak takie natężenie wzorów przytłacza niewielki pokój. Aby fotele zostały, trzeba odświeżyć wystrój. Wymienić dywan i wstawić inny stolik pod telewizor. Stare fotele wyjadą na wieś i dostaną nowe, jasne pokrycia. Na to potrzebny jest czas i akceptacja męża. Na razie prezentuję zdjęcia foteli na tarasie, a w poprzednim poście – w kuchni, na tle błękitnej ściany.

Po długaśnym wstępie, czas na meritum: subiektywna ocena pracy.

Będzie krótko: jestem zadowolona. Bardzo. Pierwsze meble tapicerowane odnowione przez nas i do tego z pełnym powodzeniem. Sukcesem jest nauka, ale i wykonanie: mogę wskazać parę drobiazgów, które dałoby się zrobić lepiej, ale są to naprawdę drobiazgi. Tapicerowanie pierwszego fotela trochę trwało, za to drugi poszedł migiem. Najwięcej czasu i nieprzyjemnej, brudnej pracy wymagało czyszczenie, szlifowanie drewna, usuwanie starej tapicerki, wyjmowanie gwoździ i zszywek. Potem już jest szybciej i czyściej: malowanie, szycie, klejenie gąbki. Nabraliśmy chęci na więcej: teściowa ma dwa chierowskie, a został jeszcze kawał drogiej pianki. Stare meble uzależniają.

Nie lubię nic marnować – z resztki materiału uszyłam poduszkę, do wypełnienia użyłam ścinków pianki oraz owaty. Takie wypełnienie jest dużo sztywniejsze i lepiej wygląda niż kupne wkłady, w których włóknina zbija się w niekształtne kłębki. Jak to mówią w lengłydżu: recykling i upcykling na 100% :)

 

tapicerka dla fotela chierowskiego

Fotel Chierowskiego 366, tapicerka

Po przerwie wróciliśmy do naszych foteli Chierowskiego. Przed wakacjami mnóstwo pracy włożyliśmy w oczyszczenie drewna. Ponieważ drewno było ładnie zachowane Zbyszek polakierował je bezbarwnym lakierem akrylowym o satynowym wykończeniu powierzchni. Stelaż siedziska również został gruntownie wyczyszczony: wyjęliśmy gwoździe i zszywki mocujące kolejne warstwy tapicerki, Zbyszek zeszlifował resztki kleju tapicerskiego. Na gruntownie oczyszczony stelaż i pasy przybiłam gwoździkami (nasz taker nie dał rady twardemu bukowemu drewnu, zamiast wbijać zszywki zgniatał je) mocny materiał (ten w panterkę :O lewą stroną do góry) do którego została przyklejona gąbka.

Kupiłam piankę tapicerską o najwyższej dostępnej na Aledrogo gęstości: T35 w płacie 200x120x5 cm. Wystarczyłoby jej na cztery fotele. Szablon siedziska odrysowałam wcześniej ze stelaża, przydał się też do wykrojenia materiału. Przy cięciu gąbki sprawdził się ząbkowany nóż do pieczywa. Potem przymiarka i klejenie. Użyłam kleju tapicerskiego w spreju: wygodny, łatwo i szybko klei, nie śmierdzi drastycznie. Niewielkie wystające poza stelaż kawałki gąbki docięłam nożem. Sznurki do zamocowania guzików są przywiązane do gwoździ  przybitych do stelaża, a potem przeszyte przez gąbkę i materiał. Gąbkę otuliłam włókniną (ocieplaczem o grubości 2cm) przybitą do stelaża. Do oparcia z tyłu jest przybity kawałek wycięty z płyty pilśniowej (widoczny na czwartym zdjęciu, pod nożyczkami).

Na obicie wybrałam hiszpański żakard z etnicznym wzorem. Tkanina miała aż 260 cm szerokości, co ułatwiło rozmieszczenie wykroju. Części układałam aby zachować symetrię oraz identyczny układ wzoru na obu fotelach. Dodatkowo trzeba skroić pasy materiału na boki fotela oraz na tył. Gdy korzysta się z oryginalnie obitego fotela można starą tapicerkę można ostrożnie odpruć, wyprać i wyprasować, a potem przygotować na jej podstawie wykrój. Ja nie miałam zaufania do dokładności odwzorowania wykroju przy nieoryginalnej tapicerce. Odrysowany ze stelaża wzór przyłożyłam do obitego gąbką fotela i naniosłam poprawki. Tak skrojone i zeszyte części pasują idealnie – widać to na dwóch ostatnich zdjęciach. Oczywiście to jeszcze nie koniec – fotel wymaga dopracowania szczegółów: wykończenia tyłu, przykręcenia śrub mocujących nóżki, przybicia spodu. No i do obszycia został jeszcze bliźniak, drugi z zakupionych foteli Chierowskiego. Myślę, że przy zdobytym już doświadczeniu oraz przygotowanych częściach pójdzie nam szybko.

Czyszczenie drewna opalarką

Fotel Chierowskiego 366, czyszczenie drewna

Czyszczenie drewna – druga część opisu renowacji foteli Chierowskiego 366

Pierwszy fotel został rozkręcony, a stary lakier ze stelaża wstępnie usunięty niedługo po zakupie. Mechaniczne czyszczenie drewna – cykliną i szlifierką oscylacyjną było dosyć żmudne. Twardy lakier dwuskładnikowy z trudem dało się zeszlifować, a papier ścierny szybko się zużywał. Ostateczne ręczne szlifowanie papierem trudniej dostępnych zakamarków też wymagało trochę wysiłku. Pomimo tych trudności drewno jest wyszlifowane i w zasadzie gotowe do ponownego lakierowania.
Bardzo lubię dotyk surowego, oszlifowanego drewna – jest gładkie i miękkie równocześnie, ma przyjemny, świeży kolor. Aż szkoda malować. Powierzchnie należy jednak zabezpieczyć przed brudem czy wilgocią. W jaki sposób – myślimy :) Więcej…

Starsze wpisy